Najbliższe siedzenie uliczne 22 marca 2026 r.

Zapraszamy do Warszawy. Mam nadzieję, że też do Sopotu i Poznania.
najbliższe siedzenie uliczne 21/12/2025 11:30-12:00

Przegląd zawartości przydomowych pojemników na śmieci w Manchesterze.
trudna rada

aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas Facebook Instagram trudna rada Czytam list Václav Havla (na zdjęciu po prawej) do Alexandra Dubčeka (po lewej) z sierpnia 1969 r. Havel namawia Dubčeka do potępienia inwazji wojsk Układu Warszawskiego i podtrzymania wiary w możliwość pokojowych zmian w Czechosłowacji. Havel jasno pisze, że wie, że jest to droga dla Dubčeka najtrudniejsza – bo czekałoby go usunięcie ze stanowiska, pewnie potępienie ze strony władz, szykany. Havel pisze: „Tak, mam świadomość, że łatwo mi radzić, skoro nie jestem w Pańskiej skórze i nie ponoszę Pańskiej odpowiedzialności. Jednak to, że nie jestem Panem, nie zwalnia mnie z obowiązku zajęcia stanowiska – tak mi przynajmniej podpowiada sumienie. W dodatku skoro korzystałem z różnych możliwości, które dzięki Pańskiej polityce pojawiły się w niedawnych, lepszych czasach, to jest dla mnie oczywiste, że i w złych czasach powinienem wziąć na siebie moją cząstkę odpowiedzialności za los tej polityki. (…) Właśnie dlatego, że staram się wczuć w Pańską sytuację, jak również dlatego, że ze swojej perspektywy chcę być całkowicie odpowiedzialny, muszę mówić tak, jak mówię, i jako jedyną sensowną drogę rekomendować Panu tę, która jest dla Pana niestety najtrudniejsza i najniebezpieczniejsza: drogę prawdy.” Wspaniałe, prawda? Jeden facet mówi drugiemu, że namawia tego drugiego, żeby ów drugi z poczucia odpowiedzialności głośno powiedział radzieckiemu niedźwiedziowi prawdę prosto w pysk. I wystawił się na konsekwencje. A dlaczego ten pierwszy decyduje się namawiać drugiego? Z poczucia swojej odpowiedzialności. A dlaczego to opowiadam? Bo czas jakiś temu Przemko powiedział mi, gdy rozmawialiśmy o Ciszy, że ja nie wymagam od nikogo niczego w tej sprawie. To mnie zastanowiło. Rzeczywiście, nie przychodzi mi do głowy wymagać, byście uczestniczyli aktywnie organizując, biernie siedząc, wypowiadali się, wnosili pomysły, konstruktywnie bądź buracko krytykowali. Uwaga poczyniona przez Przemka sprawiła, że zdałem sobie sprawę, że nie nakładam na Was odpowiedzialności ani nie widzę jej po swojej stronie za żywą, bezpośrednią rozmowę na temat tego, co robimy w Sandze Kannon, w tym – na temat Ciszy dla klimatu. Myślę, że to źle. Nie, że nie najlepiej, ale źle. Musimy ze sobą rozmawiać. Musimy się kontaktować i reagować na siebie. Przychodzić. Mówić, jak się coś nie podoba. I mówić, gdy się podoba. Co Wy na to? Totai dumki 1 września 2025 Podziel się swoimi dumkami Anuluj pisanie odpowiedzi Zalogowany jako Totai. Edytuj swój profil. Wylogować się? Wymagane pola są oznaczone * Message* o nas
jak radzić sobie z molami w kuchni

aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas Facebook Instagram jak radzić sobie z molami w kuchni Dżetsuna Khandro Rinpocze odpowiada na pytanie, jak pogodzić wskazanie buddyjskie, by nie zabijać, z realnością, gdy na przykład mamy mole w kuchni. Lubię jej słuchać (surprise, surprise!), bo jej słowa są dla mnie inspiracją, są pełne łagodności i dobroci, a też humoru. I zdrowego rozsądku. I ja właśnie o tym. Bo odpowiedź na pytanie o mole kończy się radą, by kupować mniej, tyle, ile trzeba na doraźne potrzeby. Możecie posłuchać Rinpocze albo przeczytać tłumaczenie pytania z sali i odpowiedzi (pod wideo). https://youtu.be/8UzAgNYu9JM?si=–ZIk7ObeNbwNYe1&t=7947 Uczennica: Mam problem w kuchni. Mam mnóstwo małych moli, które dostają się do mąki i tak naprawdę do wszystkiego. A w ryżu są robaki. Wybijam je. I mam małą szarą plamę na ręce… Rinpocze: Wybijasz je? Uczennica: Próbuję je zabić. Patrzę na rękę i widzę martwe stworzenie. Radzą sobie lepiej ze mną, niż ja z nimi. Zdecydowanie wygrywają. Nie wiem, co zrobić z tym problemem w kuchni i za każdym razem, gdy je zabijam, czuję się okropnie. A kiedy podaję znajomym ryż z robakami – to też nie działa zbyt dobrze. Wyczyściłam już wszystko… Rinpocze: Myślę, że jedyny sposób, by to naprawdę zakończyć, to wziąć każdy produkt w kuchni i wymienić na nowy, a nie zatrzymywać. Jeśli mole są w jedzeniu, to prostsza wersja jest taka – choć to marnotrawstwo dużej ilości jedzenia, to prawda, ale wtedy ćmy czy inne istoty w nim żyjące będą mogły cieszyć się jedzeniem w większym spokoju niż u ciebie w kuchni – zostawić jedzenie gdzieś na zewnątrz, gdzie mogą je zjeść, a potem pójdą sobie, i w ten sposób zostaną uwolnione bez zabijania. Nierozsądne jest ani je jeść, ani zabijać. To wcale nie są dobre rozwiązania. Myślę, że większym kłopotem są problemy z na przykład karaluchami, mrówkami, termitami albo szczurami, myszami i ich domami. Wtedy ludzie zawsze zadają to pytanie. I to prawda – to bardzo duży problem. Zawsze podaję przykład naszego klasztoru, który ma wiele problemów z karaluchami, a gdzie jest wspólnota i to duża trudność. Przyszła do mnie starsza mniszka zarządczyni i powiedziała: „Wiesz, każdy może praktykować z pokojem, więc wezmę na siebie zabicie wszystkich karaluchów”. Spryskała je środkiem, który zabił wiele z nich. Rozmawiałyśmy i powiedziała mi: „Zrobię wszystko, co w mojej mocy, jeśli chodzi o modlitwy i życzenia dla nich. Mam nadzieję, że dzięki karmie, jaka mnie z nimi łączy, uda mi się doprowadzić do ich wyzwolenia. To dla mnie większa inspiracja, by ciężej pracować nad własnym wyzwoleniem, aby ci, z którymi nawiązałam bliższą więź, mieli ze mną głębszą więź. Ale wiem też, że w tej chwili nikt tego nie zrobi, więc jeśli ja tego nie zrobię, wszyscy będą musieli to czasem robić, a zamiast tworzyć negatywną karmę, sama to zrobię”. I wtedy ona podjęła inicjatywę, co uznałam za gest pełen dobroci. Należy unikać zabijania jakichkolwiek czujących istot. A dla nas buddystów to szczególne wyzwanie. Często możemy je gdzieś przenieść. I staramy się możliwie przede wszystkim je przenosić. Spędzamy dni, próbując przenieść je wszystkie w inne miejsce. A jednocześnie zdarzają się sytuacje, w których takiej możliwości nie ma. A wtedy chodzi o to, by naprawdę zastosować najłaskawszy sposób, w jaki można to zrobić, najmniej szkodliwy sposób, w jaki czujące istoty mogą zostać usunięte, może też zabite. To pytanie zadawano wielu naszym nauczycielom. Wielu nauczycieli jest o to pytanych. Znajduję wielką inspirację w słowach Jego Świątobliwości Dalajlamy, kiedy mówi o większej inspiracji do czynienia dobra, ponieważ jest się istotą ludzką. O większym wysiłku, by uratować jak najwięcej istnień. A tym, których nie można uratować, kiedy trzeba odebrać im życie, to zrobić to w najbardziej życzliwy sposób, najszybszy możliwy, który zadaje najmniej bólu czującym istotom. A potem odprawić mnóstwo modlitw. I dbać o to, by prowadzić owocną praktykę, ponieważ jesteś to winien wszystkim tym czującym istotom. Ale w twoim przypadku powiedziałbym, abyś pozbyła się wszystkiego: ryżu, mąki i tak dalej, wszystko to wyrzucić, a potem zobaczyć, czy problem nadal występuje. Uczennica: Cóż, dla mnie to będzie trzeci raz. Robiłam to już kilka razy, ale spróbuję jeszcze raz… Rinpocze: Kupuj mniej. Nie przechowuj za dużo. Rób mniejsze zakupy na raz. Nie przechowuj za dużo. Uczennica: Dziękuję bardzo. Totai dumki 6 sierpnia 2025 Podziel się swoimi dumkami Anuluj pisanie odpowiedzi Zalogowany jako Totai. Edytuj swój profil. Wylogować się? Wymagane pola są oznaczone * Message* o nas
tama

aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas Facebook Instagram tama W BBC (https://www.bbc.com/news/articles/c4gk1251w14o) doniesienie o wchodzących w fazę realizacji chińskich pomysłach o budowie największej na świecie tamy na rzece Yarlung Tsangpo, która płynie przez Tybet czyli przez Chiny. Wielki projekt zakłada, że energia pozyskiwana na zachodzie kraju przekazywana będzie na wschód, do wielkich metropolii. BBC pomyliło się w pierwotnej wersji wiadomości i podało, że koszt budowy wyniesie 1,67 miliarda dolarów. Okazuje się jednak, że szacowany przez Pekin koszt budowy to 167 miliardów… Przewodniczący Xi to też człowiek. Pewnie znacznie ode mnie inteligentniejszy, posiadający obycie dyplomatyczne i ambicję oraz umiejętność kierowania krajem o największej na świecie populacji. Czyli jego zamysły mogą być poza moją zdolnością pojmowania, zgodnie z którą niszczyć góry Tybetu dla jeszcze większego rozwoju i tak już prężnie rozbudowującego się przemysłu jest głupotą. Jak z przewodniczącym Xi nawiązać kontakt? Jak nawiązać kontakt z przewodniczącymi Xi w nas samych, którzy przedkładamy doraźny sukces nad dobro natury, w tym ludzi mieszkających w niższej części rzeki (bo zagrożone są wody Indii i Bangladeszu)? Totai dumki 21 lipca 2025 Podziel się swoimi dumkami Anuluj pisanie odpowiedzi Zalogowany jako Totai. Edytuj swój profil. Wylogować się? Wymagane pola są oznaczone * Message* o nas
najbliższe siedzenie uliczne 21/09/2025 11:30-12:00

Przegląd zawartości przydomowych pojemników na śmieci w Manchesterze.
słomką go

aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas Facebook Instagram słomką go Donald Trump właśnie przywraca używanie plastikowych słomek w urzędach federalnych (patrz: https://www.bbc.com/news/articles/c2k574ydyyqo), w miejsce papierowych, używanych z polecenia Joe’ego Bidena. Rozumiem, że chłopcy pobili się o słomki. Który ma większą? Nie, chyba to nie o to chodzi. Raczej: który się ze swoją słomką… Nie, inaczej: który się swoją słomką przebije dalej. Czyją słomkę będzie lepiej widać. Można sobie nawet na słomce wytatuować własne nazwisko, żeby potem nie było wątpliwości, kto jest ojcem narodu. Jest coś zwierzęcego w przekazie Trumpa na temat słomek. Sam temat właściwie przestaje być ważny – czym słomki plastikowe i papierowe są dla środowiska naturalnego. Emocjonalność przekazu odejmuje znaczenia treści. Uprawiana przez Trumpa gra w dominację utrudnia merytoryczną rozmowę: ktoś spróbuje coś powiedzieć na przykład o tym, że (można zacząć czytać tutaj) dziennie w Stanach Zjednoczonych zużywa się paręset milionów (tak, tak – dziennie) słomek do napojów. Jak na takie zdanie reagujemy? Czy nie nabawiliśmy się już skłonności do słuchania przekazu pod kątem poglądów, jakie wyraża, jawnie lub niejawnie? Czy pisze to raczej tak zwany liberał, który zaraz krytycznie wypowie się o decyzji Trumpa, czy też zwolennik nowego prezydenta, który cieszy się, że jego idol przytarł nosa lewactwu i nie zgadza się na histerię ekoterrorystów? Jeśli w tę stronę idą nasze myśli, to sytuacja jest zła. Bo to znaczy, że myślimy o kwestiach środowiskowych jako o przede wszystkim symbolicznych, a nie przede wszystkim realnych. Kwestia środowiska staje się kwestią poglądu, a nie… Właśnie – nie kwestią czego? Wiedzy? Nie, to nie chodzi o wiedzę, bo zjawiska klimatyczne są zbyt globalne, by niespecjalista mógł z przekonaniem powiedzieć, że ma wiedzę na ich temat. Indywidualnego doświadczenia? Nie – z podobnego powodu: globalność zmian klimatycznych sprawia, że mało kto może z przekonaniem powiedzieć, że osobiście ich doświadcza, bez narażania się na zarzut, że przecież zjawiska lokalne (lokalne w przestrzeni, ale też i czasie) to nie klimat, anomalie się zdarzają, a zmiana jest naturalna. Mnie się zdaje, że tym czymś, czego nam trzeba zamiast poglądów, jest troska. Taka naturalna, zwyczajna, odruchowa. Bernie Tetsugen Glassman mówił, że kiedy kaleczysz się w jedną rękę, to druga nie zaczyna rozważać, czy pomóc, ale po prostu pomaga. W jakimś sensie mniej niż pomaga – zwyczajne robi, co trzeba. I według mnie tak samo jest ze środowiskiem naturalnym, choć może na przykład nasze miejskie życie oduczyło nas (lub nigdy nie nauczyło), że my i natura to jedno. Czyli że nie ma żadnej natury, którą my możemy, jeśli będziemy tak wielkoduszni, się zaopiekować. Jesteśmy my, którzy – trzeba to przyznać – na własną prośbę ranimy się w rękę, ale potem, zamiast zająć się raną, zaczynamy zastanawiać się, co (i czy w ogóle) tu robić, bo przecież ważna sprawa się toczy: słomki plastikowe czy papierowe… Totai dumki 11 lutego 2025 Podziel się swoimi dumkami Anuluj pisanie odpowiedzi Zalogowany jako Totai. Edytuj swój profil. Wylogować się? Wymagane pola są oznaczone * Message* o nas
jednostronne dane

aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas Facebook Instagram jednostronne dane Dostaliśmy taki mail: Nadawca: Jerzy [tu było nazwisko i adres mailowy, których oczywiście nie podajemy]Temat: prof Kowalczak o klimacie Treść wiadomości:moze zamiescicie na swojej stronie ten wywiad: https://www.youtube.com/watch?v=BLE7VETNM7Y&t=4s Dlaczego zamiast rzetelnej naukowej wiedzy i dyskusji przedstawiacie jednostronne dane? To nie jest wiedza tylko propaganda! Bardzo, bardzo dziękuję za komentarz. Wydaje mi się, że najtrudniejsze w sprawie klimatu (i różnych społecznie ważnych sprawach) jest to, że nie ma dialogu, wymiany myśli, spotkania przy różnicy poglądów. Więc nawet nieco zaczepne zagajenie jest w moim przekonaniu czymś cennym, bo stanowiącym rodzaj zaproszenia do rozmowy. No, to rozmawiajmy.Wydaje mi się, że sednem Pańskiej wypowiedzi jest sformułowanie „jednostronne dane”. Zawiera się w nim parę założeń. Na przykład takie, że dysponujemy jakimiś danymi. Że dane są pozyskiwalne. Że istnieją dane niejednostronne. Że „nasze” dane są inne od „waszych” danych. Czy dysponujemy danymi. „My” czyli kto? Zaliczam się do grona laików, gdy chodzi o merytoryczną wiedzę o klimacie. Nie zajmuję się klimatem zawodowo, nie uważam się za autorytet w tej dziedzinie, nie chcę być tak spostrzegany. Moja wiedza nie ma charakteru naukowego poznania, ale stanowi zbiór przekonań opartych na lekturze tekstów rozbudowanych mniej (przede wszystkim www.BBC.com), średnio (www.naukaoklimacie.pl) lub istotnie (książki „Nauka o klimacie”, „Szóste wymieranie”, czy „Czarne lato”). Na tej podstawie w ciągu ostatnich kilku lat rośnie we mnie przekonanie, że – podkreślam, że uważam to za swój pogląd, a nie wiedzę – zachodzi zmiana klimatu, mająca charakter gwałtowny, przejawiająca się zjawiskami o skali katastrofy i że zmiana ta spowodowana jest w zasadniczej mierze działalnością człowieka. Ważne wydaje mi się także to, że ten pogląd nie jest tylko prognozą, ale odnosi się do zjawisk już obecnych i obserwowalnych także w moim życiu bezpośrednio (na własne oczy widziałem skutki huraganów i powodzi w Polsce czy pożarów w Kalifornii). Tak uważam. Nie zachęcam nikogo do dzielenia tego mojego poglądu, bo kogo obchodzą moje poglądy? Natomiast logika podpowiada, że skoro już mam taki pogląd, to wpływa on zasadniczo na działania, jakie podejmuję. Myślę o moich dzieciach – że mają przekichane i że to raczej szeroko pojmowani my, w tym ja, odpowiadamy za obecny stan rzeczy. Trochę mi przed moimi dziećmi głupio. Może lepiej wezmę się do roboty i spróbuję posprzątać po sobie. Jak to robię? Przede wszystkim zwracam się do innych (w tym do Pana) z pytaniem, czy też tak widzicie rzeczywistość. Bo wpływ na poziomie segregowania odpadów mam, ale jestem świadomy, że pojedyncze, indywidualne, odosobnione działanie minie się z celem. Potrzeba wspólnotowości – stąd Cisza dla klimatu.Mam wrażenie, że przesłany przez Pana materiał dotyka jeszcze dwóch kwestii: rzetelności wiedzy naukowej, do której mamy dostęp, a także naszego zaufania do naukowości. Wspomniane przeze mnie BBC podjęło decyzję, by o katastrofie klimatycznej nie mówić jako o temacie podlegającym w świecie naukowym dyskusji – przyjmuje się, że antropogeniczna zmiana klimatu jest faktem naukowym. Tak też mówią materiały dostępne mi przez elektroniczne bazy artykułów naukowych (np. EBSCO). Wkraczamy na grząski grunt, gdy negujemy rzetelność tych publikacji – a to robi prof. Kowalczak. Obawiam się, że na podejrzliwość nie ma dobrej odpowiedzi, bo zasadza się ona na przeświadczeniu o niecnych zamiarach drugiej strony. A wtedy każdy gest (miły czy nie) odbierany będzie jako manipulacja, próba oszustwa i uśpienia czujności. Z takiego zaułka nie widzę wyjścia. Chyba że za takie uznać „Historia nas rozsądzi.” Ale zapewniam, że wolałbym nie mieć gorzkiej satysfakcji świadkowania temu, że to ja miałem rację… Totai dumki 27 stycznia 2025 Podziel się swoimi dumkami Anuluj pisanie odpowiedzi Zalogowany jako Totai. Edytuj swój profil. Wylogować się? Wymagane pola są oznaczone * Message* o nas
najbliższe siedzenie uliczne 23/03/2025 11:30-12:00

Przegląd zawartości przydomowych pojemników na śmieci w Manchesterze.
samodzielnie

aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas Facebook Instagram samodzielnie J. Ś. Dalajlama: …nie zamierzam dyktować wartości moralnych. Nie wynikłoby z tego nic dobrego. Narzucanie zasad z zewnątrz, wmuszanie ich czy dekretowanie zwyczajnie nie może być skuteczne. Ja proszę tylko, żeby każdy z nas samodzielnie przekonał się o wadze wartości wewnętrznych, albowiem to one są źródłem tak etycznego świata, jak – indywidualnego – spokoju umysłu, pewności siebie i szczęścia, których wszyscy pragniemy. Tradycje religijne, które głoszą miłość, współczucie, tolerancję i wybaczenie, mogą, rzecz jasna, propagować wartości wewnętrzne, niemniej opieranie etyki na wierze przestało być adekwatne. Moim zdaniem w tej sytuacji powinniśmy zacząć szukać sposobu myślenia o duchowości i etyce poza kontekstem religijnym. http://www.sft.org.pl/2022/07/06/dalajlama-wartosci-wewnetrzne/ Czy Ziemia jako symbol źródła, matki, podstawowego oparcia, schronienia może być właśnie niereligijnym kontekstem? Myślę, że tak. W tym sensie Cisza dla klimatu jest według mnie właśnie prośbą – jak to formułuje J. Ś. Dalajlama – żeby każdy z nas samodzielnie przekonał się o wadze wartości wewnętrznych. Wierzę, że dla wszystkich dostępne jest rozpoznanie znaczenia Ziemi jako naszego domu, ale że o tym znaczeniu trzeba się właśnie samodzielnie przekonać dokonując wysiłku. Dla mnie takim wysiłkiem jest medytacja. Dlatego decyduję się na ulicy medytować. zdjęcie pochodzi ze strony Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Totai dumki 5 stycznia 2025 Podziel się swoimi dumkami Anuluj pisanie odpowiedzi Zalogowany jako Totai. Edytuj swój profil. Wylogować się? Wymagane pola są oznaczone * Message* o nas