trudna rada

aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas Facebook Instagram trudna rada Czytam list Václav Havla (na zdjęciu po prawej) do Alexandra Dubčeka (po lewej) z sierpnia 1969 r. Havel namawia Dubčeka do potępienia inwazji wojsk Układu Warszawskiego i podtrzymania wiary w możliwość pokojowych zmian w Czechosłowacji. Havel jasno pisze, że wie, że jest to droga dla Dubčeka najtrudniejsza – bo czekałoby go usunięcie ze stanowiska, pewnie potępienie ze strony władz, szykany. Havel pisze: „Tak, mam świadomość, że łatwo mi radzić, skoro nie jestem w Pańskiej skórze i nie ponoszę Pańskiej odpowiedzialności. Jednak to, że nie jestem Panem, nie zwalnia mnie z obowiązku zajęcia stanowiska – tak mi przynajmniej podpowiada sumienie. W dodatku skoro korzystałem z różnych możliwości, które dzięki Pańskiej polityce pojawiły się w niedawnych, lepszych czasach, to jest dla mnie oczywiste, że i w złych czasach powinienem wziąć na siebie moją cząstkę odpowiedzialności za los tej polityki. (…) Właśnie dlatego, że staram się wczuć w Pańską sytuację, jak również dlatego, że ze swojej perspektywy chcę być całkowicie odpowiedzialny, muszę mówić tak, jak mówię, i jako jedyną sensowną drogę rekomendować Panu tę, która jest dla Pana niestety najtrudniejsza i najniebezpieczniejsza: drogę prawdy.” Wspaniałe, prawda? Jeden facet mówi drugiemu, że namawia tego drugiego, żeby ów drugi z poczucia odpowiedzialności głośno powiedział radzieckiemu niedźwiedziowi prawdę prosto w pysk. I wystawił się na konsekwencje. A dlaczego ten pierwszy decyduje się namawiać drugiego? Z poczucia swojej odpowiedzialności. A dlaczego to opowiadam? Bo czas jakiś temu Przemko powiedział mi, gdy rozmawialiśmy o Ciszy, że ja nie wymagam od nikogo niczego w tej sprawie. To mnie zastanowiło. Rzeczywiście, nie przychodzi mi do głowy wymagać, byście uczestniczyli aktywnie organizując, biernie siedząc, wypowiadali się, wnosili pomysły, konstruktywnie bądź buracko krytykowali. Uwaga poczyniona przez Przemka sprawiła, że zdałem sobie sprawę, że nie nakładam na Was odpowiedzialności ani nie widzę jej po swojej stronie za żywą, bezpośrednią rozmowę na temat tego, co robimy w Sandze Kannon, w tym – na temat Ciszy dla klimatu. Myślę, że to źle. Nie, że nie najlepiej, ale źle. Musimy ze sobą rozmawiać. Musimy się kontaktować i reagować na siebie. Przychodzić. Mówić, jak się coś nie podoba. I mówić, gdy się podoba. Co Wy na to? Totai dumki 1 września 2025 Podziel się swoimi dumkami Anuluj pisanie odpowiedzi Zalogowany jako Totai. Edytuj swój profil. Wylogować się? Wymagane pola są oznaczone * Message* o nas
jak radzić sobie z molami w kuchni

aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas aktualności fiszki dumki nauka o klimacie pomysłowy Dobromir o nas Facebook Instagram jak radzić sobie z molami w kuchni Dżetsuna Khandro Rinpocze odpowiada na pytanie, jak pogodzić wskazanie buddyjskie, by nie zabijać, z realnością, gdy na przykład mamy mole w kuchni. Lubię jej słuchać (surprise, surprise!), bo jej słowa są dla mnie inspiracją, są pełne łagodności i dobroci, a też humoru. I zdrowego rozsądku. I ja właśnie o tym. Bo odpowiedź na pytanie o mole kończy się radą, by kupować mniej, tyle, ile trzeba na doraźne potrzeby. Możecie posłuchać Rinpocze albo przeczytać tłumaczenie pytania z sali i odpowiedzi (pod wideo). https://youtu.be/8UzAgNYu9JM?si=–ZIk7ObeNbwNYe1&t=7947 Uczennica: Mam problem w kuchni. Mam mnóstwo małych moli, które dostają się do mąki i tak naprawdę do wszystkiego. A w ryżu są robaki. Wybijam je. I mam małą szarą plamę na ręce… Rinpocze: Wybijasz je? Uczennica: Próbuję je zabić. Patrzę na rękę i widzę martwe stworzenie. Radzą sobie lepiej ze mną, niż ja z nimi. Zdecydowanie wygrywają. Nie wiem, co zrobić z tym problemem w kuchni i za każdym razem, gdy je zabijam, czuję się okropnie. A kiedy podaję znajomym ryż z robakami – to też nie działa zbyt dobrze. Wyczyściłam już wszystko… Rinpocze: Myślę, że jedyny sposób, by to naprawdę zakończyć, to wziąć każdy produkt w kuchni i wymienić na nowy, a nie zatrzymywać. Jeśli mole są w jedzeniu, to prostsza wersja jest taka – choć to marnotrawstwo dużej ilości jedzenia, to prawda, ale wtedy ćmy czy inne istoty w nim żyjące będą mogły cieszyć się jedzeniem w większym spokoju niż u ciebie w kuchni – zostawić jedzenie gdzieś na zewnątrz, gdzie mogą je zjeść, a potem pójdą sobie, i w ten sposób zostaną uwolnione bez zabijania. Nierozsądne jest ani je jeść, ani zabijać. To wcale nie są dobre rozwiązania. Myślę, że większym kłopotem są problemy z na przykład karaluchami, mrówkami, termitami albo szczurami, myszami i ich domami. Wtedy ludzie zawsze zadają to pytanie. I to prawda – to bardzo duży problem. Zawsze podaję przykład naszego klasztoru, który ma wiele problemów z karaluchami, a gdzie jest wspólnota i to duża trudność. Przyszła do mnie starsza mniszka zarządczyni i powiedziała: „Wiesz, każdy może praktykować z pokojem, więc wezmę na siebie zabicie wszystkich karaluchów”. Spryskała je środkiem, który zabił wiele z nich. Rozmawiałyśmy i powiedziała mi: „Zrobię wszystko, co w mojej mocy, jeśli chodzi o modlitwy i życzenia dla nich. Mam nadzieję, że dzięki karmie, jaka mnie z nimi łączy, uda mi się doprowadzić do ich wyzwolenia. To dla mnie większa inspiracja, by ciężej pracować nad własnym wyzwoleniem, aby ci, z którymi nawiązałam bliższą więź, mieli ze mną głębszą więź. Ale wiem też, że w tej chwili nikt tego nie zrobi, więc jeśli ja tego nie zrobię, wszyscy będą musieli to czasem robić, a zamiast tworzyć negatywną karmę, sama to zrobię”. I wtedy ona podjęła inicjatywę, co uznałam za gest pełen dobroci. Należy unikać zabijania jakichkolwiek czujących istot. A dla nas buddystów to szczególne wyzwanie. Często możemy je gdzieś przenieść. I staramy się możliwie przede wszystkim je przenosić. Spędzamy dni, próbując przenieść je wszystkie w inne miejsce. A jednocześnie zdarzają się sytuacje, w których takiej możliwości nie ma. A wtedy chodzi o to, by naprawdę zastosować najłaskawszy sposób, w jaki można to zrobić, najmniej szkodliwy sposób, w jaki czujące istoty mogą zostać usunięte, może też zabite. To pytanie zadawano wielu naszym nauczycielom. Wielu nauczycieli jest o to pytanych. Znajduję wielką inspirację w słowach Jego Świątobliwości Dalajlamy, kiedy mówi o większej inspiracji do czynienia dobra, ponieważ jest się istotą ludzką. O większym wysiłku, by uratować jak najwięcej istnień. A tym, których nie można uratować, kiedy trzeba odebrać im życie, to zrobić to w najbardziej życzliwy sposób, najszybszy możliwy, który zadaje najmniej bólu czującym istotom. A potem odprawić mnóstwo modlitw. I dbać o to, by prowadzić owocną praktykę, ponieważ jesteś to winien wszystkim tym czującym istotom. Ale w twoim przypadku powiedziałbym, abyś pozbyła się wszystkiego: ryżu, mąki i tak dalej, wszystko to wyrzucić, a potem zobaczyć, czy problem nadal występuje. Uczennica: Cóż, dla mnie to będzie trzeci raz. Robiłam to już kilka razy, ale spróbuję jeszcze raz… Rinpocze: Kupuj mniej. Nie przechowuj za dużo. Rób mniejsze zakupy na raz. Nie przechowuj za dużo. Uczennica: Dziękuję bardzo. Totai dumki 6 sierpnia 2025 Podziel się swoimi dumkami Anuluj pisanie odpowiedzi Zalogowany jako Totai. Edytuj swój profil. Wylogować się? Wymagane pola są oznaczone * Message* o nas